-Bastian czy mógłbyś nie wtrącać się w moje życie?
-Caro czy ty nie rozumiesz, że on musiał dostać za swoje?!
-Ale to nie on!-Dziewczyna była zdenerwowana.
-Co? Przecież mówiłaś, że to Hayböck, ten skoczek.
-Tak, ale Stefan, jego starszy brat.
-O cholera! Chyba właśnie straciłem prace-Mats klapnął na fotel.
-O czym ty mówisz?-Starszy o całe 2 minuty Bastian spojrzał na swojego brata bliźniaka, nie mając pojęcia o co mu chodziło.
-Niedawno zacząłem pracę ze skoczkami. No ale jak widać już ją zakończyłem-Mats spojrzał w tym momencie na nieprzytomnego Michaela.
W tym momencie Hayböck się ocknął. Jego głowa strasznie pulsowała. Nie bardzo wiedział gdzie jest. Błądził oczami po otoczeniu.
-Jak się czujesz? Pamiętasz jaki dziś dzień?-Mats podbiegł do siedzącego Michaela i zaczął zadawać mu coraz więcej pytań.
-Dziś jest wtorek. Mam na imię Michael i albo zwariowałem albo masz klona-Michael posyłał spojrzenia to na Matsa to na Bastiana.
-Uuuufff...Myślałem, że będzie gorzej-Mats odetchnął z ulgą.
-Zaraz,jak ja się tu znalazłem?
Bracia Tarnowski spojrzeli na siebie, nie wiedząc, co zrobić. Nagle Michi dostrzegł siedzącą w kuchni Caroline. Przypomniało mu się wszystko. Spojrzał na braci dziewczyny. W jego oczach pojawiła się złość, a brwi się zmarszczyły. Michael poderwał się z kanapy.
-Ja...aa..bardzo przepraszam, nie chciałem...Myślałem, że ty, to nie ty-zaczął tłumaczyć się Bastian.
Jednak Hayböck nie miał zamiaru słuchać brata fizjoterapeuty. Szedł w stronę furtki. Ból głowy nie ustępował. Nagle usłyszał głos dziewczyny za swoimi plecami.
-Bardzo cię za niego przepraszam.
-Daj spokój-Michael wysilił się na uśmiech.-Chociaż troche żałuje, że to nie Stefan był na moim miejscu.
-Nie rozmawiajmy o nim, proszę-dziewczyna spuściła wzrok.
-Masz rację. Pójdę już-Michael uśmiechnął się do dziewczyny i już miał iść, gdy Caro złapała go za nadgarstek.
-Zapomniałabym. Dziękuję, że przyniosłeś mi płaszcz-brunetka podeszła bliżej Hayböcka i złożyła na jego policzku pocałunek.
Chłopak znieruchomiał. Jednak nie mógł dać po sobie poznać, że szaleje za dziewczyną odkąd tylko ją zobaczył. Spojrzał więc przelotnie w jej oczy, uśmiechnął się i szybkim krokiem ruszył w stronę swojego domu, by tam uciąć krótką, ale jakże rzeczowną pogawędkę z bratem.
Stefan siedział na kanapie oglądając film. Kiedy usłyszał trzas zamykanych drzwi lekko się przeraził.
-Co ty tu jeszcze robisz?-Michi stał ze skrzyżowanymi rękami na piersiach przed bratem, zasłaniajc mu ekran telewizora.
-Oglądam film. Wiesz Kate podkochuje się w chłopaku swojej matki, a chłopak jej matki tak na prawdę jest bratem Kate, ale ona jeszcze o tym nie wie. A właśnie, musisz pokazać mi gdzie co trzymasz w kuchni-odpowiedział na jednym wydechu Stefan.
-Chyba nie myślisz, że tu zostaniesz?
-Ale Michi, bracie musisz mi pomóc odzyskać Caroline! Musze być, tu blisko, przy niej.
-Na serio uważasz, że ona chce do ciebie wrócić? Zdradziłeś ją z jej najlepszą przyjaciółką!
-Wiem to i jest mi z tym bardzo źle, ale musze spróbować. To jak?-Stefan spojrzał na Michiego.
Młodszy Hayböck wywrócił oczami.
-Chodź lepiej do tej kuchni.
I tak o to Michi załatwił sobie współlokatora. To wszystko wydawało mu się śmieszne. Miał pomóc swojemu bratu odzyskać jego byłą dziewczynę, kiedy on sam się w niej zakochał. Czy mogło być jeszcze gorzej?
-Michi, co ty masz pod okiem?!-Stefan spojrzał na brata ze zdziwieniem.
Michi podszedł do lustra. Sinofioletowy siniak pod okiem wyglądał strasznie. Już wyobrażał sobie miny chłopaków i trenera na jutrzejszym treningu.
Sezon zbliżał się coraz większymi krokami. Michael spędzał coraz więcej czasu na treningach, zupełnie zapominając o Bożym świecie. Budził się o 7, brał szybki prysznic. Jadł śniadanie, o ile tak można nazwać batonika kupionego po drodze na trening. Na treningu dawał z siebie 110%. To nie był już ten sam Michi sprzed 2 lat, który był zbyt nieśmiały, aby móc stanąć-tak po prostu-przed lustrem i powiedzieć sobie'Jestem najlepszy', jak to miał w zwyczaju 'nowy' Michi. Na pewno te słowa, wypowiadane przez niego co dzień nie były wynikiem samouwielbienia, poczucia wyższości. Po prostu teraźniejszy Michael już się nie bał. Był gotowy, aby zajmować najlepsze miejsca na podium na wszystkich turniejach. Jednak nie potrafił pogodzić dwóch ról: bycia skoczkiem i bycia człowiekiem. Michi zatracił się w dążeniu do sukcesu. Koledzy z drużyny zauważyli, że się zmienił. Nie wiedzieli jednak czy ta zmiana była dobra.
-Michi idziemy dziś do klubu i-nie uwierzysz-idziesz z nami!-Stefan zamachał rękami jak mała dziewczynka.
-Nie uwierzysz, ale nie idę!-Michi zrobił to samo, co przed chwilą Kraft.
-No nie rób mi tego! Jeśli ty nie pójdziesz to co ja tam będę robił, tak sam i z kim mam porozmawiać o moich problemach i....no prooooooszę!-Stefan posłał mu firmowe spojrzenie numer 10 pt.'kot ze Shreka'.
Michael nie zwracając uwagi na kolegę pakował swoje rzeczy do torby.
-Ale Michi....Będzie Caroline!-Stefan wrzasnął jakby odkrył coś wspaniałego i stanął dumnie oczekując odpowiedzi kolegi.
-No nie wiem...-Ty już dobrze wiesz Michael.
-Zgoda, pójdę, ale ze względu na ciebie, bo biedaczku co ty tam byś ze sobą począł?
-Wielkie dzięki-Stefan przewrócił oczami.-Będę u ciebie o 20.-Po tych słowach Kraft pożegnał się z Michaelem i wyszedł z szatni.
Hayböck nawet nie zastanawiał się nad tym jak chłopakom udało zaprosić się Caroline.
-I jak, namówiłeś go?-Gregor spojrzał na Krafta a zaraz potem wrócił do pisania sms-a.
-Zgodził się dopiero wtedy, jak powiedziałem, że będzie ta cała Caroline-Kraft uśmiechnął się cwanie.
-A ona idzie z nami?-Kofler zdziwił się na słowa Stefana, bo przecież to miał być męski wypad.
-No jasne, że nie, ale gdybym tego nie wymyślił on na pewno by się nie zgodził-Kraft powiedział z oburzeniem.
-Świetnie, tylko teraz zrób coś żeby ona tam przyszła!-Fettner wrzasnął na Krafta.
-To może któryś z nas ją zaprosi?-Gregor włożył telefon do kieszeni.
-Oszalałeś? My jej nawet nie znamy-błyskotliwie stwierdził Stefan.
-No to wymyśl coś lepszego, to w końcu ty mu powiedziałeś, że ona przyjdzie!
-Cześć. Co to za kłótnie?- Morgi przywitał się z chłopakami.
-Stefan jest idiotą-powiedział spokojnie Kofler.
-Jak widzisz, nic nowego-Diethart zaczął się śmiać, a z nim reszta chłopaków.
-A tak serio, musimy jakoś zbajerować siostrę naszego nowego fizjoterapeuty, żeby poszła z nami na imprezę-powiedział Gregor.
-Chodzi wam o Caroline?
-Skąd wiesz?-Stefan jak i reszta towarzystwa była nieco zdziwiona.
-To moja...dobra koleżanka. A czemu miałaby z wami pójść?
-No bo wtedy pójdzie Michi, a jak ona nie pójdzie to on się wkurzy i nigdy więcej się do nas nie odezwie-Stefan miał nadzieję, że Morgi ich uratuje.
-Dobra. Dam wam jej numer, ale resztę załatwiacie sami, jasne?-Morgi nadal jeszcze nie do końca rozumiał całą sytuację, ale wolał się już nie wgłębiać, bo jeszcze by go w coś wplątali.
-Dzięki Morgi, ratujesz nam życie-Kraft jakby odetchnął z ulgą. Później pozamieniali ze sobą jeszcze parę słów i Morgenstern musiał iść.
-Dobra, to kto dzwoni?-Kraft, Kofler, Diethart i Fettner spojrzeli na Gregora.
-O nie! Nie ma mowy. Dlaczego zawsze ja mam was ratować?
-Z tobą umówi się każda!-Stefan spojrzał na kolegów, którzy zaczęli mu przytakiwać.
Stefan widząc minę Gregora dodał:
-Dobra, nie to nie, w takim razie ja się z nią umówię. Nigdy nie byłem z modelką...
-Co? Nie. Nie wiedziałem, że ona jest....To dajesz ten numer czy nie?-Gregor starał się odpowiedzieć najbardziej obojętnie jak tylko potrafił.
-739...
-Caro czy ty nie rozumiesz, że on musiał dostać za swoje?!
-Ale to nie on!-Dziewczyna była zdenerwowana.
-Co? Przecież mówiłaś, że to Hayböck, ten skoczek.
-Tak, ale Stefan, jego starszy brat.
-O cholera! Chyba właśnie straciłem prace-Mats klapnął na fotel.
-O czym ty mówisz?-Starszy o całe 2 minuty Bastian spojrzał na swojego brata bliźniaka, nie mając pojęcia o co mu chodziło.
-Niedawno zacząłem pracę ze skoczkami. No ale jak widać już ją zakończyłem-Mats spojrzał w tym momencie na nieprzytomnego Michaela.
W tym momencie Hayböck się ocknął. Jego głowa strasznie pulsowała. Nie bardzo wiedział gdzie jest. Błądził oczami po otoczeniu.
-Jak się czujesz? Pamiętasz jaki dziś dzień?-Mats podbiegł do siedzącego Michaela i zaczął zadawać mu coraz więcej pytań.
-Dziś jest wtorek. Mam na imię Michael i albo zwariowałem albo masz klona-Michael posyłał spojrzenia to na Matsa to na Bastiana.
-Uuuufff...Myślałem, że będzie gorzej-Mats odetchnął z ulgą.
-Zaraz,jak ja się tu znalazłem?
Bracia Tarnowski spojrzeli na siebie, nie wiedząc, co zrobić. Nagle Michi dostrzegł siedzącą w kuchni Caroline. Przypomniało mu się wszystko. Spojrzał na braci dziewczyny. W jego oczach pojawiła się złość, a brwi się zmarszczyły. Michael poderwał się z kanapy.
-Ja...aa..bardzo przepraszam, nie chciałem...Myślałem, że ty, to nie ty-zaczął tłumaczyć się Bastian.
Jednak Hayböck nie miał zamiaru słuchać brata fizjoterapeuty. Szedł w stronę furtki. Ból głowy nie ustępował. Nagle usłyszał głos dziewczyny za swoimi plecami.
-Bardzo cię za niego przepraszam.
-Daj spokój-Michael wysilił się na uśmiech.-Chociaż troche żałuje, że to nie Stefan był na moim miejscu.
-Nie rozmawiajmy o nim, proszę-dziewczyna spuściła wzrok.
-Masz rację. Pójdę już-Michael uśmiechnął się do dziewczyny i już miał iść, gdy Caro złapała go za nadgarstek.
-Zapomniałabym. Dziękuję, że przyniosłeś mi płaszcz-brunetka podeszła bliżej Hayböcka i złożyła na jego policzku pocałunek.
Chłopak znieruchomiał. Jednak nie mógł dać po sobie poznać, że szaleje za dziewczyną odkąd tylko ją zobaczył. Spojrzał więc przelotnie w jej oczy, uśmiechnął się i szybkim krokiem ruszył w stronę swojego domu, by tam uciąć krótką, ale jakże rzeczowną pogawędkę z bratem.
Stefan siedział na kanapie oglądając film. Kiedy usłyszał trzas zamykanych drzwi lekko się przeraził.
-Co ty tu jeszcze robisz?-Michi stał ze skrzyżowanymi rękami na piersiach przed bratem, zasłaniajc mu ekran telewizora.
-Oglądam film. Wiesz Kate podkochuje się w chłopaku swojej matki, a chłopak jej matki tak na prawdę jest bratem Kate, ale ona jeszcze o tym nie wie. A właśnie, musisz pokazać mi gdzie co trzymasz w kuchni-odpowiedział na jednym wydechu Stefan.
-Chyba nie myślisz, że tu zostaniesz?
-Ale Michi, bracie musisz mi pomóc odzyskać Caroline! Musze być, tu blisko, przy niej.
-Na serio uważasz, że ona chce do ciebie wrócić? Zdradziłeś ją z jej najlepszą przyjaciółką!
-Wiem to i jest mi z tym bardzo źle, ale musze spróbować. To jak?-Stefan spojrzał na Michiego.
Młodszy Hayböck wywrócił oczami.
-Chodź lepiej do tej kuchni.
I tak o to Michi załatwił sobie współlokatora. To wszystko wydawało mu się śmieszne. Miał pomóc swojemu bratu odzyskać jego byłą dziewczynę, kiedy on sam się w niej zakochał. Czy mogło być jeszcze gorzej?
-Michi, co ty masz pod okiem?!-Stefan spojrzał na brata ze zdziwieniem.
Michi podszedł do lustra. Sinofioletowy siniak pod okiem wyglądał strasznie. Już wyobrażał sobie miny chłopaków i trenera na jutrzejszym treningu.
Sezon zbliżał się coraz większymi krokami. Michael spędzał coraz więcej czasu na treningach, zupełnie zapominając o Bożym świecie. Budził się o 7, brał szybki prysznic. Jadł śniadanie, o ile tak można nazwać batonika kupionego po drodze na trening. Na treningu dawał z siebie 110%. To nie był już ten sam Michi sprzed 2 lat, który był zbyt nieśmiały, aby móc stanąć-tak po prostu-przed lustrem i powiedzieć sobie'Jestem najlepszy', jak to miał w zwyczaju 'nowy' Michi. Na pewno te słowa, wypowiadane przez niego co dzień nie były wynikiem samouwielbienia, poczucia wyższości. Po prostu teraźniejszy Michael już się nie bał. Był gotowy, aby zajmować najlepsze miejsca na podium na wszystkich turniejach. Jednak nie potrafił pogodzić dwóch ról: bycia skoczkiem i bycia człowiekiem. Michi zatracił się w dążeniu do sukcesu. Koledzy z drużyny zauważyli, że się zmienił. Nie wiedzieli jednak czy ta zmiana była dobra.
-Michi idziemy dziś do klubu i-nie uwierzysz-idziesz z nami!-Stefan zamachał rękami jak mała dziewczynka.
-Nie uwierzysz, ale nie idę!-Michi zrobił to samo, co przed chwilą Kraft.
-No nie rób mi tego! Jeśli ty nie pójdziesz to co ja tam będę robił, tak sam i z kim mam porozmawiać o moich problemach i....no prooooooszę!-Stefan posłał mu firmowe spojrzenie numer 10 pt.'kot ze Shreka'.
Michael nie zwracając uwagi na kolegę pakował swoje rzeczy do torby.
-Ale Michi....Będzie Caroline!-Stefan wrzasnął jakby odkrył coś wspaniałego i stanął dumnie oczekując odpowiedzi kolegi.
-No nie wiem...-Ty już dobrze wiesz Michael.
-Zgoda, pójdę, ale ze względu na ciebie, bo biedaczku co ty tam byś ze sobą począł?
-Wielkie dzięki-Stefan przewrócił oczami.-Będę u ciebie o 20.-Po tych słowach Kraft pożegnał się z Michaelem i wyszedł z szatni.
Hayböck nawet nie zastanawiał się nad tym jak chłopakom udało zaprosić się Caroline.
-I jak, namówiłeś go?-Gregor spojrzał na Krafta a zaraz potem wrócił do pisania sms-a.
-Zgodził się dopiero wtedy, jak powiedziałem, że będzie ta cała Caroline-Kraft uśmiechnął się cwanie.
-A ona idzie z nami?-Kofler zdziwił się na słowa Stefana, bo przecież to miał być męski wypad.
-No jasne, że nie, ale gdybym tego nie wymyślił on na pewno by się nie zgodził-Kraft powiedział z oburzeniem.
-Świetnie, tylko teraz zrób coś żeby ona tam przyszła!-Fettner wrzasnął na Krafta.
-To może któryś z nas ją zaprosi?-Gregor włożył telefon do kieszeni.
-Oszalałeś? My jej nawet nie znamy-błyskotliwie stwierdził Stefan.
-No to wymyśl coś lepszego, to w końcu ty mu powiedziałeś, że ona przyjdzie!
-Cześć. Co to za kłótnie?- Morgi przywitał się z chłopakami.
-Stefan jest idiotą-powiedział spokojnie Kofler.
-Jak widzisz, nic nowego-Diethart zaczął się śmiać, a z nim reszta chłopaków.
-A tak serio, musimy jakoś zbajerować siostrę naszego nowego fizjoterapeuty, żeby poszła z nami na imprezę-powiedział Gregor.
-Chodzi wam o Caroline?
-Skąd wiesz?-Stefan jak i reszta towarzystwa była nieco zdziwiona.
-To moja...dobra koleżanka. A czemu miałaby z wami pójść?
-No bo wtedy pójdzie Michi, a jak ona nie pójdzie to on się wkurzy i nigdy więcej się do nas nie odezwie-Stefan miał nadzieję, że Morgi ich uratuje.
-Dobra. Dam wam jej numer, ale resztę załatwiacie sami, jasne?-Morgi nadal jeszcze nie do końca rozumiał całą sytuację, ale wolał się już nie wgłębiać, bo jeszcze by go w coś wplątali.
-Dzięki Morgi, ratujesz nam życie-Kraft jakby odetchnął z ulgą. Później pozamieniali ze sobą jeszcze parę słów i Morgenstern musiał iść.
-Dobra, to kto dzwoni?-Kraft, Kofler, Diethart i Fettner spojrzeli na Gregora.
-O nie! Nie ma mowy. Dlaczego zawsze ja mam was ratować?
-Z tobą umówi się każda!-Stefan spojrzał na kolegów, którzy zaczęli mu przytakiwać.
Stefan widząc minę Gregora dodał:
-Dobra, nie to nie, w takim razie ja się z nią umówię. Nigdy nie byłem z modelką...
-Co? Nie. Nie wiedziałem, że ona jest....To dajesz ten numer czy nie?-Gregor starał się odpowiedzieć najbardziej obojętnie jak tylko potrafił.
-739...
***
Tak duuuużo nauki, bardzo dużo no i jestem dopiero teraz.
:)
Hahah Stefan jest cudowny! ♥
OdpowiedzUsuńWykreowałaś Go cudownie. haha aż nadal się śmieję.
Michi też wczas się obudził. Cóż, zobaczymy jak mu pójdzie ta walka o ukochaną! :D
Czekam na następny rozdział. :)
P.S.: Zapraszam Cię, moja droga, na: http://kocham-cie-za-przeszlosc.blogspot.com/
Byłoby miło, gdybyś zajrzała.
Pozdrawiam. ;**
Dziękuję za komentarz :)
UsuńZajrzę na pewno :))