czwartek, 27 listopada 2014

2.Twarde lądowanie

Stefan chodził z pokoju do kuchni. Był bardzo zdenerwowany.
-Możesz przestać? To łażenie w niczym ci nie pomoże-Michael był wkurzony. Przyjeżdża do niego brat, mówi , że zostanie ojcem, ale nie jego dziewczyna jest w ciąży tylko jej najlepsza przyjaciółka. Jak można być takim matołem w wieku 25 lat? Jak widać, można. Caroline miała przyjechać do domu Michaela , żeby Stefan mógł z nią pogadać. Co miał zrobić? Musiał pomóc bratu. Jedną chwilkę....Caroline. Skądś znał to imię. No tak! Przecież tak ma na imię dziewczyna, którą poznał niedawno.
Michael połączył wątki w głowie. Miał tylko nadzieję, że to, o czym myślał okaże się nieprawdą.
-Stefan!-Zawołał brata , który sidział kurczowo na fotelu w salonie.
-Jak się nazywa ta twoja dziewczyna , no wiesz ta Caroline?
-Tarnowski, jej tata pochodzi z Polski.
Michael w jednym momencie zrobił się blady. Nie, to nie może być prawda!
-Żartujesz, prawda?
Stefan spojrzał pytającym wzrokiem na bladego jak ściana brata. Nie zdążył jednak o nic się zapytać, bo zadzwonił dzwonek. Bracia spojrzeli się na siebie, po czym równocześnie odwrócili wzrok w stronę drzwi.
-Idź otworzyć-powiedział błagalnie Stefan.
-Chyba zwariowałeś, ja nie zamierzam brać udziału w tym zdarzeniu-Michael czuł, jak po jego karku spływa pojedyncza kropelka potu.
-Ale to twój dom!
-Mój dom, twoje problemy!
Nagle drzwi domu się otworzyły. Kiedy Michael zobaczył w nich Caroline był wściekły. Oczywiście na Stefana. Jak mógł zrobić to takiej fantastycznej dziewczynie. Był też zawiedziony, że w drzwiach zobaczył ją. Miał nadzieje, że jego przypuszczenie okażą się zwykłą pomyłką. Niestety. To było jak zły sen.
-Przepraszam za to wtargnięcie, ale dzwoniłam, a nikt nie otwierał-dziewczyna lekko się uśmiechnęła. Nagle przeniosła swój wzrok na Michaela.
-Ooo, a my się już chyba znamy. Nie mówiłeś , że jesteś bratem Stefana.
Michael ledwo trzymał się na nogach. Najlepszym rozwiązaniem dla niego w tym momencie byłoby zapadnięcie się pod ziemie, bardzo głęboko pod ziemie. O tak, ta alternatywa jak najbardziej mu się podobała.
-To może ja was zostawię samych-Michael chciał jak najszybciej uciec.
Odwrócił się na pięcie i wbiegł po schodach na górę.
-Nie wiedziałam , że masz tutaj rodzinę-dziewczyna odwiesiła kurtkę na wieszak i podeszła do swojego chłopaka.
-Tak jakoś wyszło-Stefan kompletnie nie wiedział, jak ma jej o wszystkim powiedzieć.
-Może jutro pojedziesz ze mną do mojego brata?
-Caroline, słuchaj...
-Coś się stało?-Twarz dziewczyny zmieniła wyraz, a na czole pojawiła się mała zmarszczka.
-Ja...ja....
-Stefan, o co chodzi?
-Będę ojcem-Stefan spojrzał dziewczynie w oczy. Caroline się uśmiechnęła.
-Ten test, który leżał u mnie w domu należy do Sandry-dziewczyna lekko się zaśmiała.
-Właśnie w tym rzecz.
-Ale, co chcesz przez to powiedzieć?-Dziewczyna nie kryła zdziwienia. Po chwili jednak domyśliła się o co chodziło chłopakowi.
-Sandra...Ty...Wy.Jak mogłeś...-oczy Caroline w sekunde stały się świecące a po chwili leciały z nich wolno strużki łez.
-Ja...ja tego nie chcia...
Starszemu Haybökowie nie dane było się wytłumaczyć, gdyż po chwili poczuł paraliżujący ból oka. Mignęła mu tylko postać wybiegająca z domu jego brata, a potem film mu się urwał.


Obudził się na sofie w salonie. Chyba to dom jego brata. Tak , przyjechał tu, żeby...
-Jesteś skończonym idiotą-westchnął Michael, idący w jego stronę z lodem, który po chwili przycisnął mu do oka-Swoją drogą, ja bym nie zadzierał z taką dziewczyną. Stary runąłeś jak długi. Masz szczęście, że tu byłem.
-Jestem skończonym idiotą-Stefan powtórzył słabym głosem słowa brata.
Podniósł się z kanapy, aby wziąć tabletkę na ból głowy.
-Spróbuj tylko komuś powiedzieć o tym co tu się stało...
-Wiesz, jakoś nie spieszy mi się oznajmiać całemu światu jaki z ciebie nieudacznik-odpowiedział Michael.
-Pamiętaj, nigdy nie bierz przykładu ze starszego brata!
-Masz to jak w banku-Michi spojrzał na Stefana po czym lekko uderzył go w bark.


Było późno. Michi właśnie wchodził do domu. Zawsze lubił biegać w świetle wieczornych lamp. Zdejmując bluzę spostrzegł na wieszaku damski płaszczyk. Znaczyło to albo to, że w jego domu przebywa jakaś kobieta, bądź zostawiła go Caroline. Ruszył więc na rozeznanie terenu. Wszedł do kuchni-pusto. W salonie też nikogo nie było.
-Stefan!
-Co?-Zawołał z góry starszy Hayböck.
-Jesteś sam?-Michael, zawsze dyskretny.
-Czy chcesz mnie jeszcze bardziej dobić do cholery?!-Wrzasnął z góry jego kochany braciszek.
Dobra, teraz wie na pewno, że płaszczyk należy do Caroline. Nie zastanawiając się długo chwycił płaszcz w rękę i wybiegł z domu.


Po dwudziestu minutach był pod domem Caroline. Podszedł do drzwi. Nacisnął na dzwonek. Próbował umiarkować oddech po biegu. Drzwi się otworzyły. Nie pokazała się w nich jednak sylwetka drobnej dziewczyny. Stał w nich chłopak. Michaelowi zdawało się, że gdzieś już go widział.
-Ja do Caroline.
-Hayböck?-Zapytał mężczyzna.
-Tak, a o co chod...-Michael zdążył jedynie odpowiedzieć na pytanie. Chwilę później grunt osunął mu się spod nóg. To było twarde lądowanie.



***
Witam i przepraszam. Rozdział miał być wcześniej, niestety nie poszło po mojej myśli. Mam nadzieję, że ktoś został, a jeśli dopiero teraz tu trafiłeś czytelniku mam nadzieję, że dotrzymasz towarzystwa Michaelowi i Caro :)))

Komentarz=wieeelki power! :)




wtorek, 11 listopada 2014

1.Oj Hayböck, Hayböck. Kiedy ty w końcu wydoroślejesz?

-Michael!
Hayböck podniósł zamyślony wzrok na kolegę.
-Tak,tak. Myślę , że to świetny pomysł.
-Przecież ty mnie nawet przez chwilę nie słuchałeś!-Odpowiedział z wyrzutem Morgenstern.
-Dobra już, ale to tylko przez chwilę!
-Ta...od wczoraj chodzisz cały czas z głową w chmurach.
-Wczoraj byłem skupiony na treningu a potem na...
-Caroline-dokończył Thomas z cwanym uśmieszkiem na ustach.
-Na kim? Ach...no tak. Oszalałeś? Myślisz, że nie mam nic do roboty?
-Ty nazywasz się Michael Hayböck , a ja cię znam. I oboje wiemy , co się dzieje kiedy w pobliżu pojawia się ładna kobieta.
-Nie wiem o co ci chodzi-odrzekł bez entuzjazmu i wyszedł z domku.
-Oj Hayböck, Hayböck. Kiedy ty w końcu wydoroślejesz.

Michael szedł w stronę parkingu. Był zmęczony po treningu. Nie ma co , Kuttin dał im dzisiaj w kość. Wsiadł do samochodu. Myślał o rozmowie z Thomasem. Czy było aż tak widać to , że dziewczyna mu się spodobała? Był na siebie wkurzony. Nie potrafił przyznać się przed przyjacielem , że Caroline mu się podoba. Chociaż z drugiej strony Morgi pewnie by go wyśmiał. Przecież znał ją zaledwie dzień!
-Oj Hayböck, Hayböck. Kiedy ty w końcu wydoroślejesz-powtorzył słowa przyjaciela, odpalił silnik i odjechał.

Podjeżdżając pod dom zobaczył znajomy mu samochód. Wyszedł z samochodu zabierając z niego zakupy zrobione w supermarkecie. Otworzył furtkę i wtedy zobaczył swojego brata.
-Stefan? Co ty tutaj robisz?
-Też się ciesze , że cię widzę-odpowiedział starszy Hayböck z nietęgą miną.
-Chyba nie będziemy rozmawiać tutaj? Chodź do środka.

A więc co cie gryzie mój starszy braciszku?-Michael postawił szklankę z sokiem przed swoim bratem , po czym usiadł wygodnie na sofie.
-Będę ojcem-powiedział zachrypniętym głosem Stefan patrząc tępo przed siebie. Pijący sok Michi mało co nie wypluł napoju na brata.
-To chyba trzeba zmienić napój na coś mocniejszego.
Ale o ile dobrze pamiętam poznaliście się niecałe trzy miesiące temu.
-Tak...bo widzisz........
-Co ty znowu zrobiłeś?-Odparł po długiej chwili milczenia Michael.
-To nie jest dziecko Caroline-mojej obecnej dziewczyny-Stefan ukrył twarz w dłoniach.
-Możesz jaśniej?-Michael był zaszokowany i zdenerwowany.
-Trzy miesiące temu poznałem Caroline. Od razu się zakochałem. Wszystko układało się dobrze , nawet świetnie.
-Chyba jednak nie , skoro masz dziecko z inną-prychnął pod nosem Michi, jednak Stefan to usłyszał.
-Gdybym nie poszedł wtedy do klubu z kolegami nic by się nie wydarzyło! Gdyby ona poszła z nami...A teraz Caroline znienawidzi mnie i ją.
-To z kim masz dziecko?
-Sandra. Jej najlepsza przyjaciółka.
-O stary. To masz przerąbane...-powiedział Michael.
-Dzięki ,nie pomagasz-spojrzał morderczym wzrokiem na brata.
-A jak zareagowali rodzice?
Stefan milczał.
-Nie powiedziałeś im?
-A jak mam im to powiedzieć? Miałem do nich pojechać za dwa dni , żeby przedstawić Caroline, a teraz co mam im powiedzieć? 'Sprawy się pozmieniały , zamiast synowej będziecie mieli wnuka'?
-A jak na to wszystko zareagowała twoja dziewczyna? Chyba, że jej też nie powiedziałeś-mówiąc to , Michael miał nadzieje , że usłyszy od swojego brata reakcje byłej dziewczyny. A tymczasem Stefan milczał. No nie! Nie powiedział! Tchórz!
-Ale z ciebie idiota!
-Z szacunkiem do starszego brata, co?
-Jesteś starszy , a zachowujesz się jak pięciolatek. Mógłbyś chociaż się przyznać do winy...
-Właśnie po to tu jestem. Miała tutaj przyjechać do rodziny.
-Co jej powiesz? 'Hej kochanie, mam dziecko z inną'?
-Możesz się zamknąć? Gdyby chodziło o ciebie pomagałbym ci!
-Ale nie chodzi o mnie , bo ja nie jestem takim kretynem jak ty!-wrzasnął Michi.
-Dobra. Nie kłóćmy się. I tak mam już dość problemów.
Michael był zły na brata, ale w końcu to jego BRAT, a rodzinie się pomaga.
-A wiesz gdzie ta dziewczyna teraz przebywa?
-Jak mówiłem, przyjechała do rodziny.
-Może zadzwoń do niej. Musisz jej o tym powiedzieć jak najszybciej.
-Ale co ja jej tak właściwie powiem?
-Prawdę, Stefan, prawdę.




***
Witajcie! Jest 1 , wię pozostaje mi tylko życzyć miłego czytania.
Komentarz=wieeeelka motywacja :)))