niedziela, 11 października 2015

6. Sala 213


-Michi no weź...będziesz teraz chodził taki naburmuszony cały dzień?-Stefan założył golge na kask i spojrzał na przyjaciela. Ten jednak ruszył do domku nie zwracając uwagi na słowa Krafta. Michael ocknął się dopiero gdy zderzył się z kimś idącym z przeciwka. Kiedy zobaczył przed sobą drobną brunetkę jakby wszystkie żale na kolegów zniknęły.
-Cześć. Gdzie znajdę resztę chłopaków?
-W domku, właściwie idę tam, zaprowadzę cię. Mogę zadać ci pytanie?-Hayböck widząc kiwającą głowę dziewczyny zaczął-Trzy dni temu...byliśmy z chłopakami w klubie i...
-Właśnie o tym chciałam porozmawiać-Caro posłała uśmiech do skoczka-To co? Zaprowadzisz mnie do tego domku?


-...I wtedy strzeliłem mu z wolnego-Didl siedział dumnie zakładając buty.
-Mówiłem, żebyś zaczekał bo przycisk mi przestał działać! Z wami nie da się grać!-Manu spojrzał złowrogo na kolegów.
-Przyprowadziłem wam kogoś, więc czym prędzej pozbywać się nagości co by nam tu dziewczyna nie zemdlała-skoczkowie spojrzeli na Michela zdziwieni zmianą jego humoru i zainteresowani tym co mówił. Po chwili im oczom ukazała się Caroline.
-Dzięki Michi za troskę. Przyszłam was przeprosić za ten piątkowy incydent. I jeszcze raz chciałam ci podziękować Gregor-skoczek skinął głową, jego koledzy spojrzeli na niego zdziwieni,  bo chyba pierwszy raz widzieli go speszonego przy kobiecie.
-Wiesz nie masz za co przepraszać. Niedługo jest impreza inaugurująca nowy sezon, więc będziesz mogła odrobić straconą imprezę w najlepszym towarzystwie!-Kraft spojrzał z radością w oczach na dziewczynę. Ta niemrawo skinęła głową.
-Wiecie...będe już uciekać-dziewczyna odwróciła się do wyjścia. Po chwili jednak chwyciła się kurczowo klamki i gdyby nie Hayböck stojący koło niej zapewne uderzyłaby głową o twardą, drewnianą podłogę. Michi spojrzał bezradnie na kolegów. Ci z przerażeniem zaczęli latać po domku.
-Zrobicie coś do cholery?!-Michael wrzasnął na przeszkadzajacych jak na razie skoczków.
-Pójdę po Haralda-Gregor wybiegł z domku a po 2 minutach zjawił się z Rodlauerem. Ten zajął się dziewczyną i kazał Stefanowi zadzwonić na pogotowie. Ratownicy przyjechali po 20 minutach a Caro dalej była nieprzytomna. Harald wraz z Matsem pojechali z nią karetką do szpitala.
-Wiecie jaki to szpital? Musimy tam pojechać-Michi wypytywał kolegów gorączkowo o nazwe.
-Chwileczkę panowie. Rozumiem, że to wasza koleżanka, ale sezon coraz bliżej...umówmy się tak dziś biegacie tylko 4 okrążenia i jesteście wolni, możecie jechać, ale jutro robicie normę plus 4-Hainz z cwanym uśmieszkiem czekał na sprzeciwy. Szczęka mu opadła gdy zamiast kłótni zobaczył kończących już 1 okrążenie chłopaków. A myślał, że nie są w stanie go już niczym zaskoczyć...


-Tętno umiarkowane, kroplówka podłączona. Czy to wszystko panie doktorze?
-Dziękuję.
Otwiera oczy. Mężczyzna w białym fartuchu stojący koło jej łóżka zaciekle coś notuje. Wygląda na około 40 lat.
-Dzień dobry. Ja się pani czuje?
-Odczuwam lekki ból głowy. Co właściwie tutaj robię?
-Straciła pani przytomność. Czy zdarzało się to pani częściej?
-Nie. Ostatni raz jakoś miesiąc temu.
-Zdarzały się pani może zawroty głowy, uczucie przemęczenia, krwotoki?
-Nie...to znaczy...ostatnimi czasy dość często pojawiają się krwotoki, ale nie są groźne.
Lekarz dokładnie notował każde słowo wypowiedziane przez Caroline.
-Dobrze...teraz gdybym mógł prosić panią o zabranie włosów do tyłu, chciałbym sprawdzić węzły chłonne.
Wykonała polecenie doktora. Ten po chwili zastanowienia uzupełnił kartę.
-Czy chorowała pani kiedyś?
-W zeszłym miesiącu miałam grypę...
-Przepraszam, nie wyraziłem się jasno. Czy kiedykolwiek miała pani do czynienia z jakąś poważniejszą chorobą, a dokładniej białaczką?
-Jako ośmiolatka miałam przewlekłą białaczkę limfatyczną. Leczenie trwało dwa lata. Do czego pan zmierza?
-Niestety, ale nastąpił nawrót choroby. Musimy wykonać jeszcze wszystkie badania. Sprawdzimy także czy nie pojawiły się nacieki nowotworowe.-Lekarz spojrzał z żalem w oczach na pacjentkę. Miał już wychodzić gdy usłyszał stłumiony głos dziewczyny.
-Czy mogłabym mieć do pana prośbę? Proszę nikomu nie udzielać informacji o moim stanie zdrowia. Nawet rodzinie.
Pan Goldberg, bo tak się nazywał, spojrzał na Tarnowski.
-Oczywiście. Proszę być dobrej myśli.
Nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała. Wszystko było w porządku. Faktycznie od ostatnich 3 miesięcy nie konsultowała się ze swoim lekarzem. To wszystko przez zamieszanie związane z pokazami i ślubem, który i tak miał się nie odbyć. Zadawała sobie pytanie, czemu spotkało to właśnie ją. Teraz, gdy jej kariera zaczęła w szybkim tempie się rozwijać. Usłyszała pukanie do drzwi. Otarła pojedynczą łzę spływającą po policzku.
-Proszę!
-Jak się czujesz? Co powiedział ci lekarz. Jak ja się denerwowałem, czemu to tak długo trwało?
-Mats uspokój się. Lekko boli mnie głowa i to wszystko. Doktor nie powiedział nic konkretnego, wydaje mi się, że zostawią mnie na parę dni, porobią wszystkie badania-dziewczyna wysiliła się na uśmiech.
-A mówiłem ci, żebyś poszła do lekarza, ale ty widocznie musisz trafić do szpitala, żeby coś zrozumieć.
Rozmowę przerwał im telefon Matsa.
-Mama dzwoni.
-Proszę cię, nie mów jej nic o tym,że jestem w szpitalu. Będzie się niepotrzebnie denerwować.
Brat spojrzał na Caro groźnie. Odebrał telefon, ale nic nie powiedział rodzicielce o wypadku córki.
Rodzeństwo posiedziało jeszcze chwilę rozmawiając, ale Mats musiał wracać do obowiązków, więc pożegnał się z siostrą i opuścił salę numer 213.






***





niedziela, 4 stycznia 2015

5.Dziś ewidentnie nie jest dzień Gregora

Skoczkowie niecierpliwili się sidząc już w klubie godzinę i czekając na Gregora i Caroline.
-I co, dzwoniłeś?-Kraft podszedł do Thomasa stawiając obok niego piwo.
-Jakieś 7 razy, nie odbiera-Diethart zrobił łyka cieczy i odstawił ją we wcześniej zajmowane miejsce.
-No świetnie, no po prostu świetnie!
-Ściągnęliście mnie tu po to, żebym bawił się w niańkę Grega i martwił się o jego cztery litery?-Michi  był wyraźnie zdenerwowany-Po co wymyśliliście tą historyjkę z Caroline?
-Ale ona na prawdę miała przyjść-Kraft ze zrezygnowaniem spojrzał na Hayböcka.
-Zmywam się, nic tu po mnie-blondyn dopił resztki piwa, wyrównał rachunek i ruszył w stronę wyjścia. Wychodząc zderzył się z kimś.
-Jak chodzisz?-Michael spojrzał na szatyna i...-Gdzie ty się podziewałeś Greg, jakbyś nie wiedział telefon nie słóży tylko do robienia zdjęć i siedzenia na fejsie-Hayböck spojrzał z wyrzutem na kolegę.
-Przepraszam, telefon mi padł, samochód tak po prostu zgasł, wszystko jest do kitu.
-A gdzie masz Caro?-Michael zapytał z nadzieją, że zobaczy dziś dziewczynę.
-Źle się poczuła, musiałem odwieźdź ją do domu-Gregor mówił jakby trochę wymijająco.
-Gregor człowieku gdzieś ty był?-Kofi szedł z nietęgą miną aby przywitać się z austriakiem. Wtem wpadł na niego Kraft i wytrącił z jego ręki drinka, który wylał się na koszulę Schlierenzauera.
-Dziś ewidentnie nie jest dzień Gregora-powiedział szatyn bardziej przejętym niż wkurzonym głosem patrząc na swoją koszulę.
-Przepraszam bardzo, ale chyba umawialiśmy się, że przyjedziesz o troche innej godzinie i z Caro-Kraft zmarczył czoło i próbował być poważny.
-Dajcie mi już święty spokój z tą dziewczyną!-Gregor wydarł się tak, że ludzie przebywający blisko nich wbili wzrok w Schlieriego, a ten tak po prostu sobie wyszedł.
-Chyba nam się chłopak zakochał-Kraft skwitował krótko wcześniejsze zachowanie kolegi. Skoczkowie spojrzeli na Michiego, który zaczął się krztusić.
-Michael co ty taki blady, może chory jesteś?-Stefan dotknął głowy przyjaciela.
Ten jedynie obrzucił kolegów krótkim spojrzeniem i ruszył szybkim krokiem w stronę wyjścia.
-O co im wszystkim chodzi?-Stefan rozłożył bezradnie ręce.
-Kto ich tam wie...To co może fifa u mnie?-Thomas poruszył dziwacznie brwiami.
Cała czwórka ruszyła do taksówki, by udać się nią do domu Dietharta.



Następnego dnia obudził ją straszny ból głowy. Odszukała w apteczce odpowiednie tabletki i zażyła jedną popijając ją wodą. Widząc bałagan jaki panował w kuchni wzięła się za sprzątanie. Brudne naczynia włożyła do zmywarki. Mleko schowała do lodówki. Po około dziesięciu minutach kuchnia była ponownie czysta i nadawała się do użycia. Caro pobiegła do swojego pokoju aby się przebrać. Ubrała dresy, a włosy związała w koka. Wróciła do kuchni, aby przygotować śniadanie dla braci. Kiedy kanapki były gotowe dziewczyna założyła buty i wyszła pobiegać.
Czuła się dość zmęczona. Na zegarku widniała godzina 9:03. Mats na pewno jest już w pracy. Jakieś cztery minuty później była w domu. Wchodząc do kuchni zobaczyła Bastiana siedzącego przy stole. Jadł jedną z przygotowanych przez nią kanapek.
-Jest i nasz ranny ptaszek-Bastian uśmiechnął się serdecznie do młodszej siostry.
-Od jutra biegasz ze mną-Caroline wyjęła szklankę z szafki i nalała do niej wody.
-Nie,nie. Wiesz, zbliża się zima a ja muszę mieć czym się ochronić przed tym zimnem, nie?
Bastian w odpowiedzi usłyszał perlisty śmiech siostry.
-Idę pod prysznic-Caroline schowała szklankę do zmywarki i ruszyła w stronę łazienki. Weszła pod prysznic odkręcając ciepłą wodę.
Ubrała się w czystą odzież, wysuszyła włosy i miała wychodzić, kiedy zobaczyła na swojej bluzce plamę krwi. Na początku nie wiedziała co się stało dopiero kiedy spojrzała w lustro zobaczyła krew cieknącą z jej nosa. Zmyła krew wodą. Przyłożyła do nosa chusteczkę i pochyliła się do przodu. Owszem, już wcześniej zdarzały jej się krwotoki, ale było to raz na kilka miesięcy. A teraz zdarzyło jej się to drugi raz w tygodniu. Może to przez to, że nie zjadła śniadania. Nie, często tak robiła i prawie nigdy nie zdarzyło jej się aby później miała krwotok. Usłyszała pukanie do drzwi.
-Caro, wszystko ok?-usłyszała głos Bastiana.
-Tak,tak. Już wychodzę-starała się powiedzieć to jak najbardziej naturalnie i tak aby nie było słychać zmienionego głosu, przez chusteczkę przyłożoną do nosa. Po kilku minutach krwawienie ustało. Dziewczyna wyrzuciła zakrwawione chusteczki do kosza, umyła twarz i wyszła z łazienki.
-Co to jest?!-Bastian wskazał na bluzkę siostry, na której widniała czerwona plama.
-Musiałam się czymś pobrudzić. Pewnie granatem, albo...
-Nie ściemniaj. Znowu miałaś krwotok?
Dziewczyna nie odpowiadała. W końcu się odezwała:
-Zaraz krwotok. To było lekkie krwawienie...
-Musisz iść do lekarza-Bastian był poważny.
-Ale to nic groźnego-dziewczyna starała się przekonać brata, że nic poważnego się nie dzieje.
-Caroline! A jeśli to nawrót...?
-Bastian, dziękuję, że się o mnie troszczysz, ale jestem już dorosła, więc pozwól, że sama będę decydować o swoim życiu-Caroline patrzyła w oczy brata.
-Masz rację, ale i tak powinnaś pójść. To ci zajmię chwilę, a ja dam ci spokój.
-Jak będę miała czas to obiecuję ci, że pójdę-Caroline powiedziała to dlatego, żeby brat się uspokoił. A póki co nie miała zamiaru odwiedzać żadnych szpitali. Niedługo miała odbyć się sesja zdjęciowa do jednego z modowych magazynów. Zaraz później miała lecieć na pokaz do Zurychu, a potem była umówiona na pokaz w Innsbrucku. Tak więc najbliższe dwa miesiące miała zajęte.



*** 
Witajcie! Dzisiaj krótko :) 
Oglądałyście wyczyny skoczków? Nasi spisali się świetnie, z resztą nie tylko oni. Rekord skoczni najpierw Stefana a później Michaela, choć wydaje mi się, że ten Michiego był troszkę podparty, co nie zmienia faktu, że skakali dzisiaj fenomenalnie :)