środa, 31 grudnia 2014

4.Dzieje się z tobą coś dziwnego panie Schlierenzauer!

Sama nie wiedziała czemu się na to zgodziła. Przecież ona nawet nie znała tych mężczyzn. A jeśli coś jej zrobią? Ogarnij się Caro!
 Z całego tego skocznego towarzystwa znała jedynie Hayböcka, więc czemu właściwe zgodziła się na zaproszenie od...Schlierenzauera? Myślała o tym przez cały dzień. Dochodziła godzina 20. Coraz bardziej się denerwowała. Co chwilę poprawiała pierścionek na palcu, z którym nigdy się nie rozstawała. Kiedy usłyszała głośne pukanie do drzwi znieruchomiała. Po chwili jednak zaczęła jak nienormalna chodzić w kółko. Najchętniej uciekłaby gdzieś bardzo daleko stąd. Usłyszała ponowne pukanie. Raz się żyje. Wzięła głęboki wdech i lekko nacisnęła na klamkę. Drzwi otworzyły się a jej oczom ukazał się Gregor. Ubrany w niebieską koszulę, ciemne jeansy wyglądał...wcale niegroźnie. Posłał dziewczynie uśmiech.
-Cześć. Mam na imię Gregor. Świetnie wyglądasz-powiedział oklepany tekst i szeroko się uśmiechnął.
-I nawzajem. Zabieram płaszcz i możemy jechać-Caroline zupełnie nie rozumiała swojego zachowania. Nigdy nie była wstydliwa i zazwyczaj lubiła zawierać nowe znajomości. Ale jeszcze nigdy nie poszłaś na imprezę z obcymi mężczyznami! 

 -Spokojnie, nie gryzę-Gregor spojrzał na dziewczynę, która siedziała na skraju fotela, jakby się go bała.
-To dobrze, bo inaczej musiałbyś iść z tym do lekarza-odpowiedziała mu przelotnie na niego spoglądając. Zaśmiał się.
-Nie boisz się?-Gregor spojrzał na dziewczynę. Widząc jednak grymas jej twarzy kontynuował-Może jestem jakimś psycholem i wywiozę cię do jakiegoś ciemnego,wielkiego lasu?
-Wydaje mi się, że chyba chcesz jeszcze trochę poskakać-dziewczyna spojrzała mu prosto w oczy.-Nie wyglądasz na kogoś, kto potrafiłby skrzywdzić.
Cicho się zaśmiał.
-Nie znasz się na ludziach-powiedział dobitnie patrząc w jej czekoladowe oczy.
Puściła jego słowa mimo uszu.
-Czym się zajmujesz?-Gregor mimo, że doskonale wiedział czym zajmuje się dziewczyna chciał zakłócić panującą już od kilku minut grobową ciszę.
-Czy to istotne?-Na twarzy Caroline dało się zauważyć zdenerwowanie.
-Jesteś chyba pierwszą modelką, która nie chce się tym pochwalić-Gregor stukał palcami o kierownicę.
-A jest czym? Poza tym po co pytasz skoro doskonale wiesz...
Nagle Caro chwyciła się za głowę. Z nosa zaczęła lecieć jej krew. Schlieri zjechał na pobocze.
-Co ci jest? Słyszysz mnie?!
-Spokojnie, zakręcło mi się po prostu w głowie-dziewczyna była blada.
-No cóż, tak działam na dziewczyny-brunet przejechał ręką po włosach.
-Chyba tylko na swoje fanki-prychnęła austriaczka tezymając przy nosie chusteczkę, którą wyjęła z torebki.
-Może lepiej będzie jak pojedziemy do lekarza-Schlieri wyglądał na przejętego.
-Nie! To znaczy...może lepiej odwieź mnie do domu.
Gregora troche zaskoczyła reakcja dziewczyny, zrobił jednak tak jak chciała i ruszył w kierunku domu modelki.
Zaparkował na podjeździe.
-To była cóż...całkiem sympatyczna przejażdżka. Przeproś chłopaków w moim imieniu. Dobranoc-Caroline wysiadła z auta.
-Jesteś pewna, że chcesz zostać sama?
-Czy ty proponujesz mi swoje towarzystwo na resztę wieczoru?-Caroline podniosła jedną brew i uśmiechnęła się.
-Po prostu chciałem być miły, ale jeśli chcesz...-Gregor oparł się o maskę samochodu, tak jak to robią na filmach.
-Dobranoc Gregor-dziewczyna uśmiechnęła się do skoczka i weszła do domu. Schlierenzauer tylko spojrzał na nią ze zdziwieniem wypisanym na twarzy. Czy ona właśnie...mu odmówiła? Co prawda nie oświadczał jej się tylko proponował swoje towarzystwo. Gregor wsiadł do samochodu. Martwił się trochę o Caroline. Martwisz się o dziewczynę, którą poznałeś zaledwie godzine temu? Dzieje się z tobą coś dziwnego panie Schlierenzauer! Tak, rzeczywiście działo się z nim coś bardzo dziwnego. Albo to przez tą dziewczynę. Pojawiła się z nikąd, Kraft i inni wkręcili go w to całe zgrywanie romantycznego i zapraszanie na jakieś imprezy...W sumie jest nawet ładna i mądra, ma fajne dołeczki w policzkach kiedy się uśmiecha...Koniec! Gregor oparł bezradnie głowę o kierownicę, która cicho zatrąbiła. Czy to możliwe, aby zauroczyła go prawie nieznana mu dziewczyna? Czuł się teraz jak nastolatek podkochujący się w koleżance z sąsiedniej ławki. Wybij sobie to z głowy Gregor. Wybij sobie Ją z głowy!




***
Witajcie!  Ciężko mi było cokolwiek napisać, ale długo nic nie dodawałam :) 

Kamil wczoraj zaraz za podium, bardzo się cieszę, że po kontuzji jest w tak dobrej formie!

Szczęścia w Nowym Roku, pozdrawiam :))

2 komentarze:

  1. Kurcze... ;/ Pisałam tutaj już komentarz, a nie wiem dlaczego się usunął. :P
    W każdym bądź razie... Rozdział coś rozpoczynający, wg mnie. :)
    Hmn... Ciekawi mnie w jaki sposób Greg sobie wybije z głowy Caro. :D Albo czy w ogóle to zrobi. :)
    A Caro, to już w ogóle... Co ma oznaczać ten krwotok z nosa?;/
    Niepokojące...
    Czekam na nexta! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak wiadomo Gregor zawsze jest zdeterminowany i walczy by osiągnąć postawione sobie cele, ale czy wygra z miłością?
    O Caro i jej stanem zdrowia w kolejnych rozdziałach :))

    OdpowiedzUsuń