Stefan chodził z pokoju do kuchni. Był bardzo zdenerwowany.
-Możesz przestać? To łażenie w niczym ci nie pomoże-Michael był wkurzony. Przyjeżdża do niego brat, mówi , że zostanie ojcem, ale nie jego dziewczyna jest w ciąży tylko jej najlepsza przyjaciółka. Jak można być takim matołem w wieku 25 lat? Jak widać, można. Caroline miała przyjechać do domu Michaela , żeby Stefan mógł z nią pogadać. Co miał zrobić? Musiał pomóc bratu. Jedną chwilkę....Caroline. Skądś znał to imię. No tak! Przecież tak ma na imię dziewczyna, którą poznał niedawno.
Michael połączył wątki w głowie. Miał tylko nadzieję, że to, o czym myślał okaże się nieprawdą.
-Stefan!-Zawołał brata , który sidział kurczowo na fotelu w salonie.
-Jak się nazywa ta twoja dziewczyna , no wiesz ta Caroline?
-Tarnowski, jej tata pochodzi z Polski.
Michael w jednym momencie zrobił się blady. Nie, to nie może być prawda!
-Żartujesz, prawda?
Stefan spojrzał pytającym wzrokiem na bladego jak ściana brata. Nie zdążył jednak o nic się zapytać, bo zadzwonił dzwonek. Bracia spojrzeli się na siebie, po czym równocześnie odwrócili wzrok w stronę drzwi.
-Idź otworzyć-powiedział błagalnie Stefan.
-Chyba zwariowałeś, ja nie zamierzam brać udziału w tym zdarzeniu-Michael czuł, jak po jego karku spływa pojedyncza kropelka potu.
-Ale to twój dom!
-Mój dom, twoje problemy!
Nagle drzwi domu się otworzyły. Kiedy Michael zobaczył w nich Caroline był wściekły. Oczywiście na Stefana. Jak mógł zrobić to takiej fantastycznej dziewczynie. Był też zawiedziony, że w drzwiach zobaczył ją. Miał nadzieje, że jego przypuszczenie okażą się zwykłą pomyłką. Niestety. To było jak zły sen.
-Przepraszam za to wtargnięcie, ale dzwoniłam, a nikt nie otwierał-dziewczyna lekko się uśmiechnęła. Nagle przeniosła swój wzrok na Michaela.
-Ooo, a my się już chyba znamy. Nie mówiłeś , że jesteś bratem Stefana.
Michael ledwo trzymał się na nogach. Najlepszym rozwiązaniem dla niego w tym momencie byłoby zapadnięcie się pod ziemie, bardzo głęboko pod ziemie. O tak, ta alternatywa jak najbardziej mu się podobała.
-To może ja was zostawię samych-Michael chciał jak najszybciej uciec.
Odwrócił się na pięcie i wbiegł po schodach na górę.
-Nie wiedziałam , że masz tutaj rodzinę-dziewczyna odwiesiła kurtkę na wieszak i podeszła do swojego chłopaka.
-Tak jakoś wyszło-Stefan kompletnie nie wiedział, jak ma jej o wszystkim powiedzieć.
-Może jutro pojedziesz ze mną do mojego brata?
-Caroline, słuchaj...
-Coś się stało?-Twarz dziewczyny zmieniła wyraz, a na czole pojawiła się mała zmarszczka.
-Ja...ja....
-Stefan, o co chodzi?
-Będę ojcem-Stefan spojrzał dziewczynie w oczy. Caroline się uśmiechnęła.
-Ten test, który leżał u mnie w domu należy do Sandry-dziewczyna lekko się zaśmiała.
-Właśnie w tym rzecz.
-Ale, co chcesz przez to powiedzieć?-Dziewczyna nie kryła zdziwienia. Po chwili jednak domyśliła się o co chodziło chłopakowi.
-Sandra...Ty...Wy.Jak mogłeś...-oczy Caroline w sekunde stały się świecące a po chwili leciały z nich wolno strużki łez.
-Ja...ja tego nie chcia...
Starszemu Haybökowie nie dane było się wytłumaczyć, gdyż po chwili poczuł paraliżujący ból oka. Mignęła mu tylko postać wybiegająca z domu jego brata, a potem film mu się urwał.
Obudził się na sofie w salonie. Chyba to dom jego brata. Tak , przyjechał tu, żeby...
-Jesteś skończonym idiotą-westchnął Michael, idący w jego stronę z lodem, który po chwili przycisnął mu do oka-Swoją drogą, ja bym nie zadzierał z taką dziewczyną. Stary runąłeś jak długi. Masz szczęście, że tu byłem.
-Jestem skończonym idiotą-Stefan powtórzył słabym głosem słowa brata.
Podniósł się z kanapy, aby wziąć tabletkę na ból głowy.
-Spróbuj tylko komuś powiedzieć o tym co tu się stało...
-Wiesz, jakoś nie spieszy mi się oznajmiać całemu światu jaki z ciebie nieudacznik-odpowiedział Michael.
-Pamiętaj, nigdy nie bierz przykładu ze starszego brata!
-Masz to jak w banku-Michi spojrzał na Stefana po czym lekko uderzył go w bark.
Było późno. Michi właśnie wchodził do domu. Zawsze lubił biegać w świetle wieczornych lamp. Zdejmując bluzę spostrzegł na wieszaku damski płaszczyk. Znaczyło to albo to, że w jego domu przebywa jakaś kobieta, bądź zostawiła go Caroline. Ruszył więc na rozeznanie terenu. Wszedł do kuchni-pusto. W salonie też nikogo nie było.
-Stefan!
-Co?-Zawołał z góry starszy Hayböck.
-Jesteś sam?-Michael, zawsze dyskretny.
-Czy chcesz mnie jeszcze bardziej dobić do cholery?!-Wrzasnął z góry jego kochany braciszek.
Dobra, teraz wie na pewno, że płaszczyk należy do Caroline. Nie zastanawiając się długo chwycił płaszcz w rękę i wybiegł z domu.
Po dwudziestu minutach był pod domem Caroline. Podszedł do drzwi. Nacisnął na dzwonek. Próbował umiarkować oddech po biegu. Drzwi się otworzyły. Nie pokazała się w nich jednak sylwetka drobnej dziewczyny. Stał w nich chłopak. Michaelowi zdawało się, że gdzieś już go widział.
-Ja do Caroline.
-Hayböck?-Zapytał mężczyzna.
-Tak, a o co chod...-Michael zdążył jedynie odpowiedzieć na pytanie. Chwilę później grunt osunął mu się spod nóg. To było twarde lądowanie.
-Możesz przestać? To łażenie w niczym ci nie pomoże-Michael był wkurzony. Przyjeżdża do niego brat, mówi , że zostanie ojcem, ale nie jego dziewczyna jest w ciąży tylko jej najlepsza przyjaciółka. Jak można być takim matołem w wieku 25 lat? Jak widać, można. Caroline miała przyjechać do domu Michaela , żeby Stefan mógł z nią pogadać. Co miał zrobić? Musiał pomóc bratu. Jedną chwilkę....Caroline. Skądś znał to imię. No tak! Przecież tak ma na imię dziewczyna, którą poznał niedawno.
Michael połączył wątki w głowie. Miał tylko nadzieję, że to, o czym myślał okaże się nieprawdą.
-Stefan!-Zawołał brata , który sidział kurczowo na fotelu w salonie.
-Jak się nazywa ta twoja dziewczyna , no wiesz ta Caroline?
-Tarnowski, jej tata pochodzi z Polski.
Michael w jednym momencie zrobił się blady. Nie, to nie może być prawda!
-Żartujesz, prawda?
Stefan spojrzał pytającym wzrokiem na bladego jak ściana brata. Nie zdążył jednak o nic się zapytać, bo zadzwonił dzwonek. Bracia spojrzeli się na siebie, po czym równocześnie odwrócili wzrok w stronę drzwi.
-Idź otworzyć-powiedział błagalnie Stefan.
-Chyba zwariowałeś, ja nie zamierzam brać udziału w tym zdarzeniu-Michael czuł, jak po jego karku spływa pojedyncza kropelka potu.
-Ale to twój dom!
-Mój dom, twoje problemy!
Nagle drzwi domu się otworzyły. Kiedy Michael zobaczył w nich Caroline był wściekły. Oczywiście na Stefana. Jak mógł zrobić to takiej fantastycznej dziewczynie. Był też zawiedziony, że w drzwiach zobaczył ją. Miał nadzieje, że jego przypuszczenie okażą się zwykłą pomyłką. Niestety. To było jak zły sen.
-Przepraszam za to wtargnięcie, ale dzwoniłam, a nikt nie otwierał-dziewczyna lekko się uśmiechnęła. Nagle przeniosła swój wzrok na Michaela.
-Ooo, a my się już chyba znamy. Nie mówiłeś , że jesteś bratem Stefana.
Michael ledwo trzymał się na nogach. Najlepszym rozwiązaniem dla niego w tym momencie byłoby zapadnięcie się pod ziemie, bardzo głęboko pod ziemie. O tak, ta alternatywa jak najbardziej mu się podobała.
-To może ja was zostawię samych-Michael chciał jak najszybciej uciec.
Odwrócił się na pięcie i wbiegł po schodach na górę.
-Nie wiedziałam , że masz tutaj rodzinę-dziewczyna odwiesiła kurtkę na wieszak i podeszła do swojego chłopaka.
-Tak jakoś wyszło-Stefan kompletnie nie wiedział, jak ma jej o wszystkim powiedzieć.
-Może jutro pojedziesz ze mną do mojego brata?
-Caroline, słuchaj...
-Coś się stało?-Twarz dziewczyny zmieniła wyraz, a na czole pojawiła się mała zmarszczka.
-Ja...ja....
-Stefan, o co chodzi?
-Będę ojcem-Stefan spojrzał dziewczynie w oczy. Caroline się uśmiechnęła.
-Ten test, który leżał u mnie w domu należy do Sandry-dziewczyna lekko się zaśmiała.
-Właśnie w tym rzecz.
-Ale, co chcesz przez to powiedzieć?-Dziewczyna nie kryła zdziwienia. Po chwili jednak domyśliła się o co chodziło chłopakowi.
-Sandra...Ty...Wy.Jak mogłeś...-oczy Caroline w sekunde stały się świecące a po chwili leciały z nich wolno strużki łez.
-Ja...ja tego nie chcia...
Starszemu Haybökowie nie dane było się wytłumaczyć, gdyż po chwili poczuł paraliżujący ból oka. Mignęła mu tylko postać wybiegająca z domu jego brata, a potem film mu się urwał.
Obudził się na sofie w salonie. Chyba to dom jego brata. Tak , przyjechał tu, żeby...
-Jesteś skończonym idiotą-westchnął Michael, idący w jego stronę z lodem, który po chwili przycisnął mu do oka-Swoją drogą, ja bym nie zadzierał z taką dziewczyną. Stary runąłeś jak długi. Masz szczęście, że tu byłem.
-Jestem skończonym idiotą-Stefan powtórzył słabym głosem słowa brata.
Podniósł się z kanapy, aby wziąć tabletkę na ból głowy.
-Spróbuj tylko komuś powiedzieć o tym co tu się stało...
-Wiesz, jakoś nie spieszy mi się oznajmiać całemu światu jaki z ciebie nieudacznik-odpowiedział Michael.
-Pamiętaj, nigdy nie bierz przykładu ze starszego brata!
-Masz to jak w banku-Michi spojrzał na Stefana po czym lekko uderzył go w bark.
Było późno. Michi właśnie wchodził do domu. Zawsze lubił biegać w świetle wieczornych lamp. Zdejmując bluzę spostrzegł na wieszaku damski płaszczyk. Znaczyło to albo to, że w jego domu przebywa jakaś kobieta, bądź zostawiła go Caroline. Ruszył więc na rozeznanie terenu. Wszedł do kuchni-pusto. W salonie też nikogo nie było.
-Stefan!
-Co?-Zawołał z góry starszy Hayböck.
-Jesteś sam?-Michael, zawsze dyskretny.
-Czy chcesz mnie jeszcze bardziej dobić do cholery?!-Wrzasnął z góry jego kochany braciszek.
Dobra, teraz wie na pewno, że płaszczyk należy do Caroline. Nie zastanawiając się długo chwycił płaszcz w rękę i wybiegł z domu.
Po dwudziestu minutach był pod domem Caroline. Podszedł do drzwi. Nacisnął na dzwonek. Próbował umiarkować oddech po biegu. Drzwi się otworzyły. Nie pokazała się w nich jednak sylwetka drobnej dziewczyny. Stał w nich chłopak. Michaelowi zdawało się, że gdzieś już go widział.
-Ja do Caroline.
-Hayböck?-Zapytał mężczyzna.
-Tak, a o co chod...-Michael zdążył jedynie odpowiedzieć na pytanie. Chwilę później grunt osunął mu się spod nóg. To było twarde lądowanie.
***
Witam i przepraszam. Rozdział miał być wcześniej, niestety nie poszło po mojej myśli. Mam nadzieję, że ktoś został, a jeśli dopiero teraz tu trafiłeś czytelniku mam nadzieję, że dotrzymasz towarzystwa Michaelowi i Caro :)))
Komentarz=wieeelki power! :)
Komentarz=wieeelki power! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz